FESTIWAL FILMOWY "KinoPozaKinem FILMOWA GÓRA 2011"


"Czarny" jest moim ostatnim, niskobudżetowym filmem. Rozmowa z Dominikiem Matwiejczykiem

Niedawno na ekrany dwunastu kin studyjnych weszło ostatnie "dziecko" jednego z czołowych twórców kina niezależnego Dominika Matwiejczyka . Film trafia na ekrany po dwóch lat od ukończenie jego realizacji i z całą pewnością zwraca uwagę sugestywnym występem Michała Żurawskiego , jak i partnerującym mu Marii Niklińskiej oraz Mateusza Damięckiego Z okazji kinowej dystrybucji obrazu Stopklatka rozmawiała z jego twórcą. zatytułowane "Czarny"



Artur Cichmiński: Dominiku, co Cię tak wkurzyło, że zrobiłeś ten film..?

Dominik Matwiejczyk: Na pewno wkurza mnie to, że w polskim kinie nie robi się filmów, które zmuszają do dyskusji. One przebiegają przez kina, niektóre są nawet bardzo dobre, otrzymują nawet nagrody, jednak poruszane przez nich problemy jakoś specjalnie nas nie dotyczą. Trudno się w taką czy inną tematykę zagłębić i o niej rozmawiać. Jeśli już, to podkreślamy warsztat, technikę filmu czy aktorskie kreacje. Ja natomiast uważam, że robienie filmów polega na czymś innym. Dobrze, kiedy film w jakiś sposób rusza człowiekiem, "denerwuje" go, wywołuje refleksję na różnymi aspektami otaczającego nas świata.

Dlatego w "Czarnym" uderzasz w polską bigoterię i religijną hipokryzję?

Dokładnie. W tym filmie interesowało mnie najbardziej, żeby obnażyć hipokryzję ludzi wywodzących się z takich mikroświatów, prowincjonalnych czy małomiasteczkowych społeczności. W tych środowiskach wszyscy się ze sobą znają, mówią sobie codziennie dzień dobry, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą. Dzieje się tak dlatego, że albo nie zdają sobie sprawy, co się wokół nich dzieje lub po prostu nie chcą tego wiedzieć. O tym jest właśnie ten film. O tym, że zakładamy maski, jesteśmy inni w środku, a inni na zewnątrz. W to chciałem uderzyć, jednocześnie dając temu swoją dezaprobatę. Zależało mi na pokazaniu polskiej wsi inaczej niż jest to robione w rodzimych serialach traktujących naszą wieś dość sielankowo.

Ty starasz się pokazać nasz swojski zaścianek, gdzie moralność i etyka to pojęcia dwuznaczne...

To prawda. Oczywiście jest to pewien wycinek jakiejś całości. Na pewno też nie każda wieś tak wygląda. Jednak te okolice, z których ja pochodzę mają już wiele wspólnego z tym, co pokazuję w filmie.

 


Chciałbym Cię też zapytać, czy Ty w tym filmie próbujesz polemizować z naszym rzymsko-katolickim wyznaniem. Jedna z bohaterek "Czarnego" ma swoje konkretne poglądy, które dość sensownie stoją w opozycji do wyznawanej przez nasz naród religii... To dość odważne posunięcie z Twojej strony...

Akurat ta postać jest szesnastoletnią dziewczyną, która przechodzi okres buntu więc szuka dla siebie jakiejś, bliskiej ideologii. Trafia na taką, a nie inną i w nią się zagłębia. Dalej próbuje przekazywać poznane prawdy, wygłaszając je głośno i tym samym przeciwstawiając się obowiązującemu porządkowi. Akurat tutaj posłużyłem się myślami satanistycznymi, jako tylko pretekst do pokazania pewnych skrajności i sposobu myślenia ludzi, którzy ją otaczają. Na pewno jednak film ten nie propaguje żadnej tego typu ideologii. Poza tym głosi ją osoba jeszcze bardzo młoda, która póki co tak dobrze życia nie doświadczyła. Ona po prostu dopiero czegoś dla siebie szuka...

W filmie pojawia się też ksiądz grany przez Edwarda Żentarę , którego pokazujesz jakby zbyt grubą kreską. Jest oczywiście zakłamany, ale też jednowymiarowy, jakby lekko sztuczny... Mówisz o ważnych rzeczach i wstawiłeś postać, która może być odbierana, jako nieprawdziwa...

Wprowadzając do fabuły tak dużą liczbę postaci musiałem skupić się na mojej podstawowej dwójce. Stąd też nie mogłem dać pozostałym tak szerokiej palety odcieni. W moim kinie niektóre postacie muszą być nakreślone z góry, żeby widz się nie pogubił. On musi widzieć kto jaki jest, kto ma więcej "ludzkich odruchów", a kto nie. Natomiast główni bohaterowie pozostają nieokreśleni, trudno o nich powiedzieć czy są dobrzy czy źli.

W takim razie sam Czarny..?

Trudno go od razu polubić, chociaż ma zadatki na pozytywnego bohatera. Przyjeżdża on do miasteczka i po krótkim czasie zaczyna się orientować, że sprawy nie wyglądają tak, jak się na początku wydawały. W końcu czuje, że musi uratować swoją domniemaną siostrę, nadać jej jakiś sens w życiu, po prostu jej pomóc. Coś się w nim zmienia jednak nie jest w stanie walczyć z całym światem.


I koniec jest taki, że właściwie nic się nie zmienia, wszystko pozostaje takim, jakim było...

To też przykład mojego postrzegania kina. Jeżeli skłaniam się do tego, żeby pokazać wycinek jakiejś rzeczywistości, to nie chcę też go zamykać. Wchodzę w nią w jakimś momencie i wychodzę w podobny sposób. Zakończenie jest otwarte, co dalej daje do myślenia, pozwala na różną interpretację. Zresztą cała ta historia nie należy do przyjemnych, stąd trudno byłoby ją tak po prostu szczęśliwie zakończyć.

W jakim Ty jesteś teraz momencie. Zrobiłeś kolejny niezależny film, ale przecież jesteś współautorem scenariusza do kinowego przeboju "Ciacho", reżyserujesz też seriale telewizyjne. Czy to profesjonalne kino wciąż jest dla Ciebie za daleko..?

Już przy "Czarnym" próbowałem zainteresować tym scenariuszem różnych producentów. To się nie udało, podobnie jak z dystrybucją. Na pewno jeśli mam jakiś nowy tekst robię wszystko, żeby doprowadzić taki projekt do profesjonalnej realizacji. Jeśli to się nie udaje i dalej nie będzie się udawać, będę próbował robić to własnym sumptem. Póki, co zajmuję się też pisaniem na zlecenie i robieniem seriali, co traktuję jako zbieranie doświadczenia. Jestem na planie i wciąż uczę się warsztatu, pracy z aktorami. A przy okazji zdobywam w ten sposób środki na swoje, autorskie produkcje. Mam jednak nadzieję, że kolejne filmy będą już wyglądały coraz bardziej profesjonalnie. Myślę, że "Czarny", którego zrobiłem już dwa lata temu, jest moim ostatnim, niskobudżetowym obrazem.

Powiedz mi jeszcze, czy dom, w którym mieszka jedna z bohaterek, to ten sam, co w filmie "Ugór"  ..?

Tak ten sam, ale tylko z zewnątrz. Cały film powstał zresztą w tej samej miejscowości.

Film wchodzi do kin. Na ilu kopiach i gdzie?

Kopii jest docelowo trzydzieści, ale nie wszystkie będą grane od 10 grudnia. Jeśli chodzi o kina w grę wchodzą tylko studyjne. Wynika to z otrzymanego od Sieci Kin Studyjnych dofinansowania na dystrybucję. W ten weekend film pojawi się na 12 kopiach w 12 kinach i potem systematycznie, co tydzień wyświetlany będzie w kolejnych kinach. W każdym większym mieście będzie można "Czarnego" zobaczyć. W Warszawie od 27 grudnia, potem również w styczniu. Poza tym też Kraków, Poznań, Wrocław, Szczecin, ale też Wągrowiec czy Gorzów Wielkopolski. W sumie ponad 20 miast.

Dziękuję Ci za rozmowę

Rozmawiał: Artur Cichmiński, 10 grudnia 2010


 

Od 2010 roku Filmowa Góra nominuje do Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego


Wspiera nas:


Współorganizatorzy FG:





Wyszukiwarka

Odwiedziny


Wczoraj : 356