FESTIWAL FILMOWY "KinoPozaKinem FILMOWA GÓRA 2011"


Dlaczego Roma? - zdaniem Tomasza Raczka

Od jakiegoś czasu polskie środowisko filmowe zaczęła toczyć gangrena celebrytyzmu. Konieczność ciągłego bywania na imprezach kiepskiej klasy i odpowiadania na pytania zadawane w telewizyjnych tokszołach z niewypałową błyskotliwością, pociągnęła większość uczestniczących w nich artystów na muliste dno sztuki. Dużo tam wzburzonego piasku i paprochów, ale perły – nawet jeśli się zdarzają – trudno dostrzec.

Wszechogarniająca rozrywka w swojej najbardziej drapieżnej formie zastąpiła ambicje do tego stopnia skutecznie, że te ostatnie wydają się anachronicznym przeżytkiem. Szkoda czasu na próby, bo trzeba go poświęcać wyłącznie na codzienne premiery. Nic to, że takie premiery na odległość zalatują prowincją i brakiem klasy, ważne że dają okazję do stworzenia kolejnego newsa mającego skąd inąd ten sam ciężar gatunkowy co plotka. Czytając i oglądając je niepostrzeżenie sami zsuwamy się w podejrzanie  niepewne artystycznie rejony …


W tej sytuacji ci którzy starają się zachować swój własny styl, rytm i rozum spełniają społeczną rolę konstruktorów arki, która ma pozwolić wielbicielom kultury przetrwać epokę bezrefleksyjnego konsumpcjonizmu. Dlatego właśnie i za to najbardziej cenię Romę Gąsiorowską! Bez wątpienia jest ona jedną z najciekawszych młodych aktorek, na swoich warunkach wchodzącą w polski świat filmowy. Za tytułową rolę w „Ki” dostała w tym roku dwie najważniejsze nagrody aktorskie: na festiwalu w Gdyni i „Złotą Kaczkę”. Ma więc oficjalną nominację na gwiazdę.

A jednak Gąsiorowską trudno dostrzec na celebryckich spendach; nie da się znaleźć prywatnych informacji o jej pożyciu z mężem, niezwykle rzadko można ją nawet namówić na wywiad (czego akurat trochę żałuję!). W zadziwiająco konsekwentny sposób Gąsiorowska balansuje na krawędzi mainstreamu i offu, co daje jej przepustkę zarówno do komercyjnych produkcji filmowych takich jak „Listy do M.”, jak i ambitnych filmów o publicystycznym zacięciu – „Ki”, „W imieniu diabła”. Ma swoje nieaktorskie pasje (moda) i swoją niezależność, która już ściąga na nią pierwsze gniewne pomruki ze strony środowiska filmowego. Niepoddający się zasadom ustanowionym przez większość zwykle prędzej czy później popadają w kłopoty…

Jednak mnie Roma Gąsiorowska podoba się właśnie taka jaka jest: nie do końca podporządkowana, trochę wkurzająca (szczególnie gdy się ją utożsamia z bohaterką „Ki”) i trochę rozczulająca swoją skrywaną delikatnością. Jest bowiem dzięki temu aktorką najlepiej wyrażającą ducha czasu, w którym żyjemy; ducha „Sali samobójców”…

Tomasz Raczek

Filmowa Góra za http://www.portalfilmowy.pl

 

Od 2010 roku Filmowa Góra nominuje do Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego


Wspiera nas:


Współorganizatorzy FG:





Wyszukiwarka

Odwiedziny


Wczoraj : 213